O autorach Talerza w obiektywie

Naszym rodzinnym miastem jest Gdańsk i tu też skupia się nasza aktywność zawodowa oraz życie rodzinne.

Oboje pracujemy na państwowej uczelni wyższej,
a z zawodu jesteśmy ekonomistami.

W życiu kierujemy się coraz bardziej intuicją i sercem. To pozwoliło nam na wykrystalizowanie się w nas pasji, które w zgodzie z pracą zawodową, w coraz to większym stopniu stają się istotą naszego życia.

Nasze pasje wywodzą się po części ze wspomnień
z naszych domów rodzinnych, a po części są wynikiem doświadczania życia, którego jesteśmy nierozłączną częścią i które z wielką przyjemnością wspólnie przeżywamy.

Jacek o sobie:

Szczególnym wspomnieniem z mojego domu rodzinnego są wyczarowywane przez moją mamę wspaniałe tradycyjne potrawy i wypieki, których smaki i zapachy pamiętam do dziś. Wspomnienia dotyczą też pięknego ogrodu z mnóstwem kolorowych kwiatów, krzewów i drzew owocowych. Najwspanialsze dla mnie były dziesiątki kwitnących pąsowych róż. Ze wspomnień wyłaniają się też liczne podróże do wielu krajów, których efektem były setki analogowych zdjęć i slajdów, które zaczynają powoli tracić swój pierwotny kolor. 

Z zamiłowania jestem zdecydowanie humanistą, choć do takiego przekonania doszedłem po wielu latach prób na różnych polach aktywności. Od zawsze jednak pragnąłem pisać. Choć nigdy nie napisałem książki, to jednak gdzieś głęboko we mnie od lat drzemie taka myśl. Bardzo dużą przyjemność sprawia mi pisanie na tradycyjnej maszynie do pisania, stojącej na blacie zabytkowego sekretarzyka, choć nie stronię od najnowszych rozwiązań informatycznych. Jestem też pasjonatem fotografii. Niedawno ukończyłem kurs, który pozwolił mi na usystematyzowanie wiedzy i umiejętności w tym zakresie. Uwielbiam jeść i gotować, choć to pierwsze zdecydowanie wiedzie prym. Moją pasją jest też narciarstwo zjazdowe. Przez wiele lat brałem czynny udział w zawodach jako sportowiec w konkurencjach slalomowych.

Joanna o sobie: 

Jedzenie w moim życiu zawsze było bardzo ważne. Od dziecka uwielbiałam jeść, a mama mojej przyjaciółki nazywała mnie „turkuć podjadek”. Gdy byłam smutna i milcząca, to z pewnością byłam głodna, a powiedzenie: „Polak głodny, to Polak zły”, idealnie mnie określało. Nigdy nie musiałam stosować diety, bo zawsze mogłam pozwolić sobie na wszystko na co miałam ochotę, bez konieczności ograniczania się. Jednak sytuacja zmieniła się kilku lat temu, kiedy moje zdrowie uległo pogorszeniu. W poszukiwaniu sposobów na jego polepszenie, zainteresowałam się dietetyką.

Odwiedziłam wiele gabinetów dietetycznych, przeszłam szereg różnych rodzajów diet. Nie ukrywam, że chwilami było mi bardzo ciężko, ponieważ część z nich była bardzo restrykcyjna. Zmuszona byłam do rezygnacji z nabiału, glutenu oraz zbóż bezglutenowych. A to jedynie część z ograniczeń, które musiałam wprowadzić do diety.

Jednak dzięki tym doświadczeniom dużo się nauczyłam. Poznałam nowe smaki oraz inne sposoby na przyrządzanie potraw. Moja pasja do gotowania jeszcze bardziej się rozwinęła. Uwielbiam eksperymentować w kuchni i w ten sposób powstają moje nowe przepisy kulinarne. Każdy z nich modyfikuję z różnym skutkiem. Mam jednak to szczęście, że mój mąż nie boi się być degustatorem. Potrawy czasem wyglądają dziwnie, a użyte składniki wydają się nie pasować do całości. Jednak w końcu, po wielu próbach powstaje nowy przepis kulinarny.

W czerwcu tego roku ukończyłam studia podyplomowe o kierunku dietetyka, a w październiku rozpoczynam studia licencjackie o tym samym profilu.

Kolejną moją pasją są podróże, którą rozwinęli we mnie rodzice. I nie chodzi tu tylko i wyłącznie o te dalekie, ale również niedalekie wycieczki np. do pobliskiej miejscowości, dzielnicy, czy spacery nad morze i po lesie. Spędzanie czasu np. w formie całodziennego plażowania, zdecydowanie nie jest dla mnie. Uwielbiam ruch na łonie natury i jeśli spacer mógłby być pasją, to byłaby to moja kolejna. 

Wraz z żoną postanowiliśmy nie dopuścić do zatarcia naszych wspomnień. Te historie są w nas na tyle żywe i wciąż kolorowe, że wskrzesiliśmy stare przepisy kulinarne, by wydobyć z nich na nowo utracony zapach i smak, a do starych wypłowiałych zdjęć dodajemy brakującego im koloru.

Wspólnie podróżujemy po miejscach naszych wspomnień, ale z równą uwagą i pasją odwiedzamy miejsca nieodkryte dotąd przez nas.

Podróżujemy różnymi środkami lokomocji. Z czasem dowiecie się jaki sposób podróżowania jest nam najbliższy.

Dzielić się będziemy doświadczeniem z prowadzenia naszej współczesnej kuchni oraz autorskimi przepisami na wspaniałe i zdrowe, a czasami zaskakujące w smaku potrawy. Do przygotowania wielu z nich użyjemy składników, które powszechnie stosowane są w innych połączeniach. Nie boimy się fantazji w życiu i w kuchni, zawierzamy naszej intuicji i dobremu smakowi.

Do tego wszystkiego zachęcać będziemy naszych czytelników relacjami, zdjęciami czy recenzjami.

Talerz w obiektywie będzie miejscem naszych spotkań, które mamy nadzieję przypadną Wam do gustu.